Kierunek Mazury z Wrocławia , ale przez Lublin.

Może na Mazury ?

Tak sobie pomyślałem warto wyprawić się motorkiem na Mazury. Po kilku dniach  namysłu postanowiłem jednak wydłużyć i urozmaicić swoja trasę.

Zatem

Na początek na wschód w odwiedziny na kopalnie Bełchatów i elektrownię – póżniej dalej do Lublina. Od tego momentu już na północ do Hajnówki, wreszcie Mazury i powrót przez Włocławek Konin Kalisz do domu. Tak sobie planowałem, ale poniżej prezentuję faktyczna trasę przejazdu – zbyt dużych zmian nie było. w sumie osiem dni w deszczu i czasem w słońcu.

Cel podstawowy mojego przejazdu to

zwykła włóczęga – wsie, małe miasteczka, boczne drogi, morenowe pagórki, pasiaki pól,

zwiedzanie – dwa trzy miejsca dziennie.

Pierwszy dzień – największa dziura w Europie – punkt widokowy , sama kopalnia i góra Kamieńsk.

Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów jest powszechnie uznawana za największą sztuczną dziurę (wyrobisko odkrywkowe) w Polsce i jedną z największych w Europie. To gigantyczne wyrobisko robi ogromne wrażenie swoim rozmiarem i głębokością. Głębokość: miejscami sięgała nawet ponad 300 metrów w głąb ziemi. Jadę na punkt widokowy w Żłobnicy przez środek zabudowań technicznych elektrowni i kopalni na Rogowcu – nie robię zdjęć, ale wrażenie ogromu jest przytłaczające. Kleszczów najbogatsza gmina w Polsce, czy kapie TU złoto ?

Po noclegu we Włoszczowie same atrakcje, wyruszam dalej.

Kolejny dzień to poezja krajobrazów z Włoszczowy na Międzybórz i pod Chęciny. Malownicze małe wzniesienia,  pasiaki pól, lasy i łaki. Tego trzeba motocykliście o poranku.

Chęciny – słynny Bartek – Zamek Krzyztopór – Sandomierz – na nocleg pod Puławy. Na swojej trasie przejazdu przecinam Park Krajobrazowy Gór Swiętokrzyskich – bajkowa trasa.

 

Prognoza pogody na następny dzień jest makabryczna ulewy i opady. Postanawiam zostać na drugi nocleg . Jednak rano zostawiam bagaże w pokoju zabieram kurtkę i spodnie nieprzemakalne i w trasę.Bliska okolica jest pełna atrakcji, które warto odwiedzić.

Lublin – Nałęczów – Kazimierz.

Gdzieś tam na trasie mnie podlało, ale ogólnie radość z odwiedzanych miejsc niweluje niedogodności. TU nie trzeba opisy, ale Lublin mi zaimponował.

Kwatera – właściciel też motocyklista, ale teraz  po poważnym urazie , mamy wspólne tematy , fajne pogaduszki. Kwatera świetna i nowi lokatorzy choć imprezują nie mają urazu że bladym świtem odpalam motorek i chodzę dziesić razy zanim się spakuję.

No i kolejny dzień – poranne pakowanie , upychanie i zabezpieczanie bagażu. Cel tym razem już na północ do Hajnówki, ale to nie będzie strzał bo po drodze mamy cały szereg atrakcji.

Kraina otwartych okiennic – słynny Tykocin – liczne cerkwie – Grabarka góra krzyży – pustelnia , no i – Zamek Kasztelański.

Po skromnym śniadaniu wyruszam . Na początek do kasztelana. Widać ile potrafi zrobić jeden człowiek jeśli ma marzenie i chce je spełnić – fantastyczne miejsce.

Wyruszam do krainy kolorowych okiennic te trzy najbardziej znane wsie sa jak kolorowe widokówki i jeszcze te kolorowe cerkwie.

 

Teraz pora na pustelnię – przejazd do tego miejsca prowadzi mnie polnymi drogami do bardzo urokliwego miejsca położonego nad stawami.

No i zapomniałem była tego dnia jeszcze słynna Grabarka z setkami krzyży.

Na swojej trasie mam jeszcze jedną atrakcję piękna urokliwa miejscowość znana również z filmu – Tykocin.

Jak zwykle dzień się kończy pora na zakwaterowanie i tym razem głęboko w lesie i pozostały zakupy w Żabce  – coś na kanapki.

Mieszkałem we wsi w okolicy Hajnówki, gdzie było wiele opuszczonych gospodarstw przejętych przez ludzi z miasta. Wieś ma tylko jedną stała mieszkankę i u niej dzisiaj śpię. Mieszkam na poddaszu, pies szuka towarzystwa i przychodzi po bardzo stromych schodach na poddasze  śpi przed wejściem do mojego pokoju. Nie mam drzwi tylko zasłonki przed muchami i jak w nocy pada gościu przenosi się w Okolice mojego lóżka – to naturalne jest u siebie.  Teraz po powrocie z wycieczki żaluję TAM powinienem zostać jeszcze jeden dzień dla siebie i dla serdecznej gospodyni i psa co wyszedł z bagna obłocony do połowy ciała i suszył błoto na moich dywanikach przed wejściem do pokoju.

No i pora na Mazury.

Z Hajnówki robię skok do Augustowa na dwa noclegi. Teraz na zachód i w dół przez Mazury.

Opuszczam piękne Mazury w kierunku na Włocławek, ale po drodze mam jeszcze piękne krajobrazy i sympatyczne miejscowości.

Nastawiam sie na zwiedzanie Włocławka jednak deszcz nie odpuszcza przez kilka godzin. Muszę zrezygnować z tego punktu i ruszam na nocleg. Jeszcze tylko jedna atrakcja po drodze w deszczu i słońcu.

Z okolicy Włocławka robię już jeden przejazd do domu, ale oczywiście po drodze mam Kleczew – Konin – Licheń – Kalisz – Antonin.

podsumowanie

Nie zaliczać – delektować się trasą i odwiedzanymi miejscami – mała kawa w piekarni na rynku małego miasteczka ze słodką bułką wypiekaną według receptury bez zmian od wielu lat i bez oszukaństwa – na wschodniej ścianie czas płynie wolniej TAM ludzie chcą rozmawiać TO rozmawiajmy z nimi.

 

 

One Reply to “Kierunek Mazury z Wrocławia , ale przez Lublin.”

  1. Mistrzu

    Wspaniały rajd po wschodniej Polsce. Szczególnie te małe miejscowości są pełne uroku. Szczególną sympatię mam do tej damy na ławce w Augustowie, to przecież Beata….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *