Uwertura akademicka – „Gaudeamus igitur”‚ – powiązania z Wrocławiem.

Nic nie jest za darmo

Tropem artykułu Pani Beaty Maciejewskiej.

Profesorowie Uniwersytetu Wrocławskiego potrafili robić interesy… Obdarzyli Johannesa Brahmsa tytułem doktora honoris causa, a następnie żądali dowodu wdzięczności i Brahms nie miał wyjścia − musiał skomponować Uwerturę akademicką.

Zacytował w niej fragmenty kilku pieśni, w tym znany od średniowiecza studencki „Gaudeamus igitur” .

Na terenie wrocławskiego Ogrodu Botanicznego około 30 m od wejścia po lewej stronie mamy kamień pamiątkowy upamiętniający  właśnie to wydarzenie, ale nie uprzedzajmy faktów.

Znajomość Brahmsa z Wrocławiem zaczęła się w 1854 roku. Kompozytor miał wtedy 21 lat i nic jeszcze nie zapowiadało, że trafi do muzycznego panteonu. Ale za to Clara Schumann była już sławna i na koncercie w Teatrze Miejskim (dzisiejszej Operze) zagrała jeden z jego utworów − Scherzo z Sonaty fortepianowej f-moll op. 5. Zdecydowanie za mało, żeby uwieść tutejszych melomanów, a tym bardziej krytyków, którzy na kompozycje Brahmsa kręcili nosem i nie szczędzili złośliwości. Nic to, jak mawiał pan Wołodyjowski, Brahms w końcu zwyciężył.

Nie sam, ale z pomocą Bernharda Scholza, dyrygenta Wrocławskiego Stowarzyszenia Orkiestralnego, który twórczość kompozytora propagował z wielkim zaangażowaniem. Tak dobrze przygotował grunt, że gdy Brahms w końcu przyjechał do Wrocławia i 29 grudnia 1874 roku wystąpił przed tutejszą publicznością w potrójnej roli kompozytora, pianisty i dyrygenta, został przyjęty bardzo przychylnie. Od tego czasu  Brahms zaczął częściej bywać we Wrocławiu.

Występował zwykle we Wrocławskim Domu Koncertowym (Breslauer Concerthaus) przy Gartenstrasse (dziś Piłsudskiego) lub w Auli Muzycznej Uniwersytetu (Oratorium Marianum), przy okazji zawierając znajomości z tutejszą elitą intelektualną, w tym z uniwersyteckimi profesorami.  Panowie profesorowie uznali, że samo podejmowanie Brahmsa bankietami to za mało i wystąpili z wnioskiem (formalnie zrobiła to rada Wydziału Filozoficznego) o nadanie kompozytorowi tytułu doktora honoris causa za mistrzostwo w sztuce kontrapunktu, jakoż od 14 marca 1879 roku Brahms mógł stawiać przed swoim nazwiskiem skrót dr. Kompozytor grzecznie podziękował za ów zaszczyt, wysyłając swoim darczyńcom kartę pocztową. Taka forma wdzięczności nie spotkała się jednak ze zrozumieniem Senatu. Bernhard Scholz podjął się więc misji wytłumaczenia artyście, że skromność skromnością, ale za królewski dar (kto by nie chciał być doktorem?) należy się królewski rewanż, w myśl rzymskiej zasady do ut des. I Brahms zwołał muzy, żeby stworzyć Uwerturę akademicką, nazywaną też przez niego w listach do przyjaciół „Uwerturą janczarską” (ze względu na włączone do partytury instrumenty perkusyjne: talerze, triangel i wielki bęben) albo „wesołym potpourri piosenek studenckich à la Franz von Suppé”. To ostatnie określenie jest bardzo trafne, ponieważ Uwertura akademicka aż kipi żakowską wesołością.

 W Uwerturze akademickiej też się „zabawił” i wplótł cytaty z Gaudeamus igitur, średniowiecznej pieśni śpiewanej podczas suto zakrapianych, studenckich biesiad.

Uwertura akademicka została wykonana 4 stycznia 1881 roku we Wrocławskim Domu Koncertowym pod batutą kompozytora, na widowni zasiedli profesorowie odziani w togi. Wszyscy byli usatysfakcjonowani, łącznie z recenzentami. Doktorat honoris causa opłacił się, bo, prawdę mówiąc, wciąż z daru wdzięczności Brahmsa korzystamy. Wprawdzie materialnych śladów po kompozytorze zostało we Wrocławiu niewiele − Wrocławski Dom Koncertowy już nie istnieje, a Oratorium Marianum, zniszczone w 1945, zostało odtworzone w 1997 roku tylko na podstawie dokumentacji fotograficznej − jednak Uwertura akademicka wciąż brzmi radośnie.

Ze swojej strony pragnę jednak dodać, że liczne pobyty Brahmsa w naszym mieście miały nie tylko kurtuazyjny charakter o czym zapewne uda mi się poinformować w kolejnym artykule uzupełniającym dzisiejszy przekaz. Zatem obecna brać studencka naszego miasta jak również całego świata powinna znać historię powstania tego utworu.

Materiały źródłowe – zacytowane za poniższym artykułem gdzie znajdziecie Państwo cały tekst autorstwa Pani Beaty Maciejewskiej do czego zachęcam.

http://mwm.nfm.wroclaw.pl/articles/53-nic-nie-jest-za-darmo

Ciekawe informacje o tym zagadnieniu możecie Państwo również uzyskać w poniższych publikacjach – do których zachęcam.

Ze swojej strony dziękuję za uwagę i poświęcony czas. Mam nadzieję, że artykuł dostarczył Państwu kilka ciekawych informacji, a jeśli tak to proszę o przekazanie tej ścieżki również do swoich znajomych bo jak wiadomo autora zawsze cieszy ilość wejść na stronę i jest to oczekiwana nagroda za włożony trud pozyskania informacji.

 

TUTAJ

TUTAJ